wars-sawa-screenshot
Oglądaj

Obejrzyj w rozszerzonej rzeczywistości

Przygotuj marker

Marker jak używać

Jeśli oglądasz stronę na urządzeniu mobilnym naciśnij przycisk aby rozpocząć 

Jeśli oglądasz stronę na komputerze zeskanuj poniższy kod smartfonem lub tabletem i otwórz link aby rozpocząć.

słuchaj

Posłuchaj nagrania audio

Legenda o powstaniu Warszawy
Legenda o powstaniu Warszawy
Czytaj

Przeczytaj

Jest wiele legend o powstaniu miasta Warszawa. Jedno jest pewne – Wars i Sawa mieszkali nad rzeką Wisłą, a początek osady ma swoje źródło w gościnności i dobrym sercu tutejszych mieszkańców.

Jak to zawsze się zaczyna. Było to dawno dawno temu, nie za siedmioma górami i lasami ale nad rzeką która Wisła się zwała. Dnia pewnego Król Kazimierz Odnowiciel w drodze powrotnej z Krakowa do Gniezna znalazł się w tej okolicy. Ponieważ robił się mrok postanowił zatrzymać się na odpoczynek. Gdy dostrzegł w oddali unoszący się dym podążył w jego kierunku. Dotarł na brzeg rzeki, gdzie stała maleńka, licha chatka. Unoszący się zapach świeżego jedzenia zachęcił Króla by zapukać do drzwi. Od progu z wielką serdecznością powitał go ojciec rodziny Pietrko Rybak. Pomimo skromnych warunków gospodarze ugościli przybysza najlepiej jak mogli, dzieląc się jedzeniem i oferując miejsce na odpoczynek.

W trakcie gościny Król chętnie rozmawiał z gospodarzem. Ten z radością przedstawił mu swoją rodzinę, która w ostatnim czasie powiększyła się o dwoje cudownych bliźniąt – chłopca i dziewczynkę. Biedny rybak zdradził przy okazji że ma duży kłopot z ochrzczeniem dzieci. W pobliżu bowiem nie było świątyni. 

Po zakończonym odpoczynku czcigodny gość pożegnał się z mieszkańcami i w ramach podziękowania wręczył sakiewkę wypełnioną złotem. Rybak za gościnę zapłaty przyjąć nie chciał, gdyż było to sprzeczne ze starym zwyczajem ludowym. Król zatem przyobiecał zorganizować uroczystość. Poprosił również o zaszczyt bycia ojcem chrzestnym bliźniaków. Rodzice zaś z radością przyjęli propozycję swojego gościa. 

I tak dnia pewnego na polecenie Kazimierza przed chatą rybaków ustawiono stoły, które uginały się od różnorodnego jadła. Na wzgórzu nieopodal przygotowano ołtarz, gdzie kapłan ochrzcił bliźnięta. Chłopiec otrzymał imię Wars, a dziewczynka Sawa.

Król na uroczystości oświadczył również, iż odtąd Pietrko Rybak zwać się będzie Piotrem Warszem. Nadano mu miano królewskiego rybaka, który jako ojciec Warsa i Sawy we władanie dostał rozległą dookoła puszcze. Rozrastająca się zaś wokół zagrody rybackiej osada, zwać się będzie Warszawą.

Każdy Polak wie, że stolicą Polski jest Warszawa. Wielu zna zapewnię jedną z wersji legendy o powstaniu tego miasta. Oczywiście jest ich wiele i różnią się od siebie od małych szczegółów do samej historii. My do Wirtualnych Książek postanowiliśmy zaprosić do współpracy Króla Kazimierza Odnowiciela, biednego rybka zwanego Pierko Rybak i jego rodzinie. Okoliczności ich spotkania i co z niego wynikło możecie na bieżąco prześledzić na naszej stronie. Nie można zapomnieć o kluczowych postaciach tej legendy bliźniętach Warsie i Sawie. Dzięki wspaniałomyślności nieoczekiwanego gościa zostały ochrzczone na bogato urządzonej przez Króla biesiadzie.

W historii tej urzekła nas hipoteza, że mieszkańcy osady nad Wisłą cechują się gościnnością i gołębim sercem. To stało się powodem wyboru wersji legendy. Zespół Wirtualnych Książek miał zaszczyt niejednokrotnie gościć w Warszawskich progach, a nasze wspomnienia z tych spotkań nasycone są dobra energią, dobrą kawą i empatycznymi ludźmi.

Geneza samego miasta jest dość długa i obszerna w wiele wydarzeń. Niewątpliwie do jego rozwoju przyczyniło się położenie nad rzeką, co było istotne w czasach średniowiecza. Z czasem rozrastająca się osada wzmocniła swoją rangę i znaczenie gospodarczo – społeczne. Historyczna nazwa samego miasta wiązana jest z postacią rycerza o imieniu Warsz, który wywodził się z rodu Rawów (Rawiczów). Określa się, że w XII lub XIII do niego należały tereny obecnej Stolicy Polski.

W naszej wersji legendy Warszawa to spokojna osada rybacka, która swój rozkwit i nazwę zawdzięcza dobremu sercu i losowi. A my lubimy szczęśliwe zakończenia z morałem.